Podobno nic nie pobije dobrego czekoladowego ciasta. Szczerze mówiąc trudno temu stwierdzeniu zaprzeczyć. Ciężko także uwierzyć, ze do dziś nie mielibyśmy okazji do obcowania z czekoladą gdyby nie rosnące w pasie okołorównikowym drzewo kakaowe, czyli kakaowiec właściwy (Theobroma cacao), z którego owoców od tysięcy lat pozyskuje się drogocenne ziarna. Naukowe określenie „theobroma” oznacza „napój bogów” czy też „pokarm bogów”....z czym prawdopodobnie zgodzi się zdecydowana większość ludzkiej populacji. Wytwarzana z kakao czekolada daje nam możliwości wypieku różnorodnych ciast i tworzenia niezwykłych deserów.
Dla mnie osobiście czekolada jest niezwykle inspirująca. Jestem także przekonana, ze można upiec doskonałe czekoladowe ciasto bez konieczności wychodzenia z domu po dodatkowe produkty. Kilka dni temu uproszona przez domowników znudzonych batonikami, czekoladkami i innymi słodkościami znajdującymi się aktualnie w szafce ( która jak dla mnie powinna być zamknięta na klucz skoro już nie może być zlikwidowana z uwagi na przetrzymywane w niej kalorie ) postanowiłam zrobić coś z tego co aktualnie miałam w domu.
I tak powstało ciasto Maltesers. Musze przyznać, ze zniknęło w zastraszająco szybkim tempie. Rano sięgając do lodówki po mleko zauważyłam ze stoi już w niej tylko pusty talerz po ciachu...zresztą mleka w kartonie zostawione było tylko kilka kropelek...żeby nie było ze ktoś pusty karton wstawił...jakby do kosza na śmieci było co najmniej kilometr:)
Biszkopt:
6 jajek
6 łyżek cukru
5 łyżek mąki tortowej
1 łyżka mąki ziemniaczanej
2 łyżki kakao
1 łyżeczka proszku do pieczenia
cukier waniliowy
Masa:
500 ml śmietanki 30%
2 łyżeczki żelatyny
100 g Maltesers
Polewa:
tabliczka gorzkiej czekolady
- Oddzielamy żółtka od białek.
- Białka ubijamy na sztywną piane.
- Mieszamy cukier z cukrem waniliowym i dodajemy do ubitych białek partiami.
- Dodajemy do białek po jednym żółtku ciągle miksując.
- Wszystkie sypkie produkty mieszamy razem i przesiewamy przez drobne sitko.
- Przesiane produkty stopniowo dodajemy do masy delikatnie mieszając masę jajeczna (najlepiej jest to zrobić ręcznie za pomocą drewnianej łyżki).
- Gdy wszystko dokładnie się połączy należny wylać ciasto do prostokątnej formy 25x25 cm wyłożonej papierem do pieczenia.
- Piec w temperaturze 180 stopni przez ok 35 minut (do tak zwanego suchego patyczka).
- Po upieczeniu ciasto wyjąć z formy i odstawić do kompletnego wystygnięcia.
- Następnie należny przeciąć ciasto na dwie części.
- Maltesers pokruszyć na drobne kawałki (można użyć malaksera) - kilka zostawiamy do dekoracji ciasta.
- Żelatynę wsypać do szklanki i zalać ok 50 ml zimnej wody - wymieszać i zostawić na ok 2 minuty. Następnie należny wstawić szklankę do naczynia z bardzo gorąca woda i od czas do czasu mieszając całkowicie rozpuścić żelatynę.
- Teraz należy ubić śmietankę na sztywną piane. Dodajemy pokruszone Maltesers i rozpuszczona żelatynę i mieszamy ręcznie.
- Wykładamy masę na jedna cześć ciasta i przykrywamy druga.
- Wkładamy ciasto do lodówki na minimum 3 godziny.
- Ciasto kroimy na porcje dla nas odpowiednie (moje były dość duże ze względu na poziom łakomstwa panujący u mnie w domu ).
- Czekoladę łamiemy na kostki, wkładamy do szklanki i rozpuszczamy w kąpieli wodnej podobnie jak żelatynę. Następnie dekorujemy nią ciasto według własnego uznania.
- Na sam koniec przyklejamy kuleczki Maltesers do ciasta na odrobinę czekolady.
- Czekamy ( lub nie...w sumie nie ma to większego znaczenia), aż czekolada zastygnie i ciasto jest gotowe do konsumpcji :)
Smacznego!
No comments:
Post a Comment